sobota, 2 listopada 2013

Ambiwalencja

W przededniu pójścia do przedszkola.
- Gdzie idziemy dziś na spacer?
- Do tego ogrodu, co jest w przedszkolu.
Również autka-synkowie jadą do przedszkola.

czwartek, 17 października 2013

O czym mruczą drzewa

Marek układa Jerza do spania, ja zbieram się do pracy. Przez niedomknięte drzwi słyszę piosenkę drzewa (tzn. młodego drzewka ;)).

środa, 16 października 2013

Żelazna logika

- Trochę tu dzisiaj posprzątamy.
- Kto do nas przychodzi, mamusiu?

Tak. Jeśli chodzi o sprzątanie, jestem totalnie zewnątrzsterowna. Jerz po niespełna trzech latach obserwacji już to wie.
Dlatego najbardziej lubię odwiedziny zapowiedziane, minimum godzinę :D

wtorek, 15 października 2013

Dyspozytor Oksa

Jakiś czas temu Jerzyk uformował z kołdry górę dla pociągów i oznajmił:
- Ta góra będzie się nazywać Oks.
Zazwyczaj góry otrzymywały miano Żar, wspomnienie naszej wakacyjnej wycieczki. A Oks bardzo mi się spodobało.

środa, 4 września 2013

Rawenna nocą

Dziś dzień ojca i syna, bo ja usiłowałam napisać krótki artykuł. Wstaliśmy na sjestę. O tej porze siedzimy w domku. Z Jerzem w domu nie jestem w stanie się skupić. Wysyłam ich po zakupy, frutta e verdura. Warzywniaki tutaj to sklecone w polu szałasy z wielkim szyldem frutta e verdura właśnie. A więc jadą tam i po chwili wracają: nieczynne, bo sjesta. Więc siedzimy znów w domku aż do bezpiecznej godziny, gdy wreszcie mogą pójść na plażę.

wtorek, 3 września 2013

Marina Romea

Jesteśmy u celu. Wreszcie to czujemy: dotarliśmy do miejsca, gdzie spędzimy najbliższe dwa tygodnie. Wstępny rekonesans pod wodzą babci Ewy i jej przyjaciół - i zostajemy sami. Bardzo nam tak dobrze po ostatnim intensywnym tygodniu.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Pocztówka ze Wschodu

Znów jesteśmy tu, gdzie ziemia jest bardziej płaska, a niebo głębokie, spektakularne, trójwymiarowe.
Ziemia jest płaska i zielona. Jeśli coś już musi wyrastać wyżej niż trawa, to stara się być jak najniższe, za to rozłożyste. Obserwujemy świat z wąskiej asfaltówki, takiej, na której nie da się wyprzedzić kombajnu. Po obu stronach niskie domki, każdy otoczony ogródkiem, głównie trawiastym. Ale są i kwiaty w jaskrawych kolorach, gdzieniegdzie zarośla malw, słoneczniki albo gotyk kanny. Wszystko zalane, sprażone słońcem. Karłowate drzewka prawie nie dają cienia.

sobota, 13 lipca 2013

W chmurze

Sobotnie popołudnie po pierwszym tygodniu w Paszczakowcu. Marek przyjechał wczoraj późnym wieczorem, zbyt późnym. Więc dziś nadrabiałam spanie, a oni z Jerzem nadrabiali rozłąkę. Ale w końcu, po obiedzie (ja - bez śniadania), po kawie, nosi nas i chcemy spędzić czas razem i gdzieś pojechać. Pogoda straszy. Nad domem wiszą szarawe chmurzyska. Ale nosi nas tak, że jedziemy, nie ma opcji. Święty Krzyż, wersja soft, czyli po asfalcie. Marzenia o drodze po kamieniach (jedynej, która tak naprawdę się liczy ;)) odkładam znów na przyszły rok.

wtorek, 2 lipca 2013

Skąd się wziąłem i zabawa w zaufanie

Jesteśmy po pierwszej oficjalnej rozmowie uświadamiającej naszego syna. To znaczy mówiliśmy mu czasem co nieco. Wiedział, że bobasy najpierw są w brzuszku etc. Przyjmował to tak po prostu. Wczoraj sam wystrzelił z pytaniem:
- A skąd tata ma Jerzyka? 
I rzucił się Markowi na szyję.

Jerz-mówki stare i nowe

Przez kilka ostatnich miesięcy Jerz rozbujał się w mówieniu. Czasem jak ma fazę, to wydaje mi się, że powinnam cały czas siedzieć z notesem i zapisywać, co mówi ;) Oczywiście tego nie robię w większości sytuacji, ale są chwile, gdy potrafię się powstrzymać :)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Niektórzy lubią Leśmiana

Lubię Leśmiana. Choć jak ostatnio chciałam przeczytać coś Jerzowi, trudno mi było znaleźć coś, co przejdzie przez moją cenzurę. Czyli nie opisowo-refleksyjne, nie erotyczno-zagrobne. I nagle jest - Wiosna.

środa, 19 czerwca 2013

Wyciskam dzień

Wyciskam sok z dnia.
Dobrze wiem, że liczy się każda chwila. Łapię je więc jedną po drugiej, ścigam się z czasem. Sprawdzam, jak smakują, co w sobie kryją, co się w nich zmieści.

wtorek, 11 czerwca 2013

"Cudowna" podróż

My z Jerzem najwidoczniej dochodzimy do siebie po bardzo miłym, ale bardzo aktywnym weekendzie. Dziś kolejny koci dzień, albo raczej Dzień Przytulania.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Mruczanka przy skrobaniu marchewki

- Niepotrzebna wcale mi taka miłość do krwi - wyrwało mi się, gdy sięgałam po kolejny kawałek marchewki do pokrojenia. 
- Nie podoba się... miłość krwi. Śpiewać o ziemniaku i marchewce!

sobota, 8 czerwca 2013

Zaległy tacierzyński

Co może się wydarzyć przez trzy miesiące?
Komuś może wyrosnąć broda.
Ktoś z Brodą może się przekonać, że to, co zaplanował na marzec i kwiecień, zajmie dwa razy więcej czasu. Mimo że pracuje w przepełnym wymiarze godzin.

sobota, 1 czerwca 2013

Nie, to nie teściowa

Tak się złożyło, że ostatni wpis, sprzed trzech miesięcy, mówił o wizycie teściowej. Ponoć w związku z tym milczenie, które zapadło, wydawało się podejrzane. Jest to jednak przypadkowa zbieżność zdarzeń. A gdy wspominam tę ostatnią wizytę, odczuwam głównie wdzięczność. Mimo tego, co zapisałam na bieżąco.

środa, 27 lutego 2013

Instrukcja obsługi teściowej

Mama mojego męża przyjechała pomóc zadbać o rekonwalescenta. Była z nami ponad tydzień. Dziś pojechała.
Przyjechała nam pomagać, chciała nam pomagać, dotychczas jednak dość często zdarzało się, że pomoc ta przybierała niepożądane formy. Aby tego uniknąć i pełniej cieszyć się obecnością babci, opracowaliśmy strategię, którą można by streścić tak:

sobota, 23 lutego 2013

Wyznanie redaktora

Uwaga, tylko dla ludzi o mocnych nerwach. I niepiszących ;)
A jeśli piszą i mają do czynienia z redaktorami, by to przeczytać, muszą mieć nerwy ze stali.

środa, 20 lutego 2013

Względne szczęście

W zeszłym tygodniu, w nocy z poniedziałku na wtorek, Marka przewiało. Gdy przewracał się z boku na bok, jego szyję i prawą część pleców przeszył ból. Był to ból przenikliwy i rozdzierający, a miał mu towarzyszyć przez kilka następnych dni.

wtorek, 19 lutego 2013

Dobrze być w domku

Oglądamy zdjęcia z przedstawienia, na które się wybieram z Jerzykiem. Na jednym jest wilk, na innym tygrys. I wiem, że to wariackie pytanie i nie wiem, po co je zadałam (po co - chyba chciałam się uspokoić, że faktycznie nie będzie się bał, zadając je czułam, że coś z tym pytaniem nie tak, po lutowym warsztacie z Moniką Szczepanik wiem już co...),

środa, 13 lutego 2013

Sztuka mówienia nie


Ja: Przytulisz się do mnie?
Jerz: Nie [zwyczajnie]. Nie [grubym głosem]. Nie [gardłowo]. Nie [wysokim głosem]. Nie [słodko]. Nie [łagodnie]. Nie [łagodnie]. Nie [łagodnie acz stanowczo]. Powtórz.
Ja: Przytulisz się do mnie?
Z uroczym uśmiechem, że już myślę: tak!

Garść spostrzeżeń

Autorem spostrzeżeń jest Jerz. Ja tu robię za skrybę. I glosuję.

piątek, 1 lutego 2013

Ciuchciowo mi

Na resztce zapisanego notesu Jerzyk zażyczył sobie ciuchć. Sam rysował tory.
Tory to motyw przewodni wszystkich jego rysunków (i jedyny, jaki do tej pory się ujawnił). Plątaninę torów rysuje w skupieniu i z troską, aby ciuchcie miały gdzie jeździć. I uważa, żeby się nagle nie kończyły.

Dwa sny

By wrzucić tu pierwszy, zainspirowała mnie Emma swoim wpisem o drzewie.

niedziela, 27 stycznia 2013

Zły Jerz

Dziś miał miejsce historyczny dialog. A było to tak:
Marek i Jerz oglądali w telefonie filmik z naszymi wygłupami na śniegu. Jak to z Jerzem bywa, jeden raz nie wystarczył, trzeci i piąty też nie. W końcu Marek dał mu sprzęt do łapek. A gdy filmik się skończył, Jerz się wnerwił, i rzucił telefon na podłogę. Wtedy Marek zabrał swoją zabawkę, a Jerz wpadł w ryk.

piątek, 25 stycznia 2013

czwartek, 24 stycznia 2013

Humor rodzicielski, czyli Jerz-mówki

Humor rodzicielski to jest coś, co nieraz pewnie pojawiało się na tym blogu. To coś, co jest prawie zupełnie nieśmieszne, cieszy jedynie wąskie grono odbiorców, do którego należą: rodzice słodkiego bobaska robiącego te wszystkie śmieszne rzeczy, jego bliscy krewni (najczęściej ci, którzy widzą w nim jakieś swoje geny), z niespokrewnionych - inni rodzice, którzy potrafią wyobrazić sobie tę słodycz na podstawie własnych doświadczeń, z niedzieciatych - wyjątkowo empatyczne jednostki.

piątek, 11 stycznia 2013

Dwie top listy

Poświąteczny okres chorobowy u nas wciąż trwa. Siedzieliśmy w domku, wygrzewaliśmy się, a wirusy razem z nami. A teraz, żeby się trochę rozkręcić (ale bez przesady), ku pamięci zamieszczam naszą listę przebojów.
Przy okazji wyjaśniło się, do czego służy funkcja repeat one w odtwarzaczu CD.