Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emocje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Człowiek mały, a "kocham" takie wielkie

Był taki czas, że dużo trudnych słów słyszałam od Jerza. Więc gdy teraz mówi, że kocha, wiem, że mówi to, bo kocha. Nie dlatego, że tak bardzo chcę to usłyszeć. Nie dlatego, że to zaspokaja jakąś moją potrzebę, daje wiarę w rodzicielskie kompetencje. Po prostu dlatego, że kocha.

niedziela, 11 maja 2014

Majowe morze

Majowe morze ma najczęściej kolor szarogranatowy. Na plaży niemiłosiernie wieje, ale można w deszczu iść boso po plaży.

sobota, 10 maja 2014

wtorek, 18 marca 2014

Zanim wyszłam z siebie

Zaczęło się tak: miałam kiedyś okazję wytańczyć swoją złość. Taką, która podnosi głos, zmusza do gestykulacji, wykrzywia twarz. I tak wściekłą, tak wściekle wściekłą... aż stała się śmieszna. Później przeczytałam w Rodzicielstwie przez zabawę, że można rozładować złość w zabawowy, niekrzywdzący dziecka sposób.

środa, 13 lutego 2013

Sztuka mówienia nie


Ja: Przytulisz się do mnie?
Jerz: Nie [zwyczajnie]. Nie [grubym głosem]. Nie [gardłowo]. Nie [wysokim głosem]. Nie [słodko]. Nie [łagodnie]. Nie [łagodnie]. Nie [łagodnie acz stanowczo]. Powtórz.
Ja: Przytulisz się do mnie?
Z uroczym uśmiechem, że już myślę: tak!

niedziela, 27 stycznia 2013

Zły Jerz

Dziś miał miejsce historyczny dialog. A było to tak:
Marek i Jerz oglądali w telefonie filmik z naszymi wygłupami na śniegu. Jak to z Jerzem bywa, jeden raz nie wystarczył, trzeci i piąty też nie. W końcu Marek dał mu sprzęt do łapek. A gdy filmik się skończył, Jerz się wnerwił, i rzucił telefon na podłogę. Wtedy Marek zabrał swoją zabawkę, a Jerz wpadł w ryk.

czwartek, 13 grudnia 2012

Do widzenia panom!

Po dwóch latach (i prawie miesiącu) nerwów, martwienia się, popadania w skrajne stany od nadziei po rozpacz, wreszcie oficjalnie mogę powiedzieć: do widzenia panom doktorom :)

poniedziałek, 22 października 2012

Zmęczenie introwertyka

Zmęczenie introwertyka nie jest trudne. Wystarczy w odpowiednio krótkim czasie zapewnić mu odpowiednio dużo atrakcji i jednocześnie nie dać mu czasu i przestrzeni, by pobył sam ze sobą.

środa, 17 października 2012

Pokochać teściową

Ponoć w budowaniu więzi między kobietą a mężczyzną istotne znaczenie ma relacja do teściów. Nie chodzi o relację poprawną politycznie. Chodzi o relację, której kwintesencję można streścić w zdaniu: "Pokochaj swoją teściową".

środa, 19 września 2012

Dziecioterapia

Jakby człowiek był bezdzietny, to by sobie był, jaki jest, i wcale by się tym nie przejmował. Nie zastanawiałby się, na co traci (jak spędza, wersja dla aktywnych) czas. Zmieniałby się trochę albo nie, rozwijałby się albo nie, docierałby się z mężem albo by sobie odpuszczał. Wszystko zależnie od potrzeb tego kogoś. A dzietny nie ma wyboru. Musi się zmieniać.

środa, 18 lipca 2012

Tata, tata, tata

Po urlopie obawiałam się, że trudno się będzie Jerzowi przestawić na bycie znowu głównie ze mną w tak mało ciekawym miejscu, jak nasze mieszkanie. A tu nie jest tak źle. Owszem, wychodzić na spacer lubi, wracać nie za bardzo. Ale poza tym sprawiał wrażenie zadowolonego, że jest u siebie. Co do kontaktu z większą ilością osób też nie wygląda, jakby mu tego brakowało... oprócz jednej osoby.

piątek, 30 grudnia 2011

Siła matki

Ma-ma to jeden z pierwszych wypowiadanych przez dziecko dźwięków. Kojarzy się z ciepłem i światłem. Ale pierwsze chwile nowego człowieka rozgrywają się w ciemnościach brzucha - aż do momentu, gdy będzie mu zbyt ciasno i będzie gotowy, by wyjść na świat. Ten brzuch to matka. A kiedy człowiek umrze i zamykają go w grobie, to przykrywa go ziemia, i na nią też mówi się, że to matka.

niedziela, 11 grudnia 2011

Cicha rozpacz gospodyni

Ponoć plan serialu "Desperate Housewives" powstał w ciągu jednej nocy. Autor pomysłu powiedział, że zainspirowała go matka, gdy pewnego dnia wspomniała o cichej rozpaczy, która drążyła ją każdego dnia, gdy siedziała w domu jako gospodyni domowa.

piątek, 9 grudnia 2011

Czary-mary... diabeł stary

Dziś przywiało do nas Czarownicę (kto wie, może przez ten wiatr w kominie), która lubi czarować w kuchni. Czarowała, czarowała, eliksiry w garach i piekarniku buzowały i szalały, trochę robiły co chciały, trochę zaskakiwały... wciąż czuję smak i ciepło przepysznej zupy krem ;)

środa, 30 listopada 2011

Mama w wygibasach

Myślałam od jakiegoś czasu, żeby wreszcie się trochę uruchomić, wyjść z domu, zrobić coś dla siebie - i trafiły się zajęcia z choreoterapii. Coś, co chodziło mi po głowie już od dawna, ale specjalnie tego nie szukałam, a tu przyszło do mnie prawie samo ;)

piątek, 18 listopada 2011

Nareszcie rozumiem siebie

Nieraz się zastanawiałam, jak to możliwe, że zawsze mam tak doskonały plan, ale jego wykonanie... to właściwie gorzej niż w kreskówce Pinky i Mózg.

środa, 16 listopada 2011

Nasz roczniak i rozterki mamuśki

Jerzyk ma roczek. Dzień urodzin był spokojny i niestety mało świąteczny. Jerzyk zdobył dwa nowe doświadczenia - odkurzanie nosa i nebulizację. Oba niezbyt dla niego przyjemne. Wszystko przez gruźliczy kaszel, który go męczy. A i ja też jestem chora. Tak więc oboje chorujemy, a Marek pracuje do bardzo późna.

piątek, 11 listopada 2011

Rozmowy pod księżycem

Nad moim starym miastem wzeszedł księżyc, złotawy i okrągły jak pieniążek. Czy można się dziwić, że w taki wieczór rozmowy zbaczały na opowieści niesamowite? Kto coś przeczuwa, co się komu śni, a kto widział ducha?

środa, 9 listopada 2011

Mały barometr

Położne w szpitalu mówiły, że dziecko przy piersi jest jak barometr - natychmiast wyczuwa nastroje mamy i na nie reaguje. Ponad jedenaście miesięcy obserwacji Jerza pozwala mi potwierdzić prawdziwość tego zdania. Nie tylko w czasie karmienia piersią, ale też podczas jedzenia (z miseczki) i zasypiania.

sobota, 5 listopada 2011

Strzępki pamięci

Zastanawiam się, co się dzieje z pamięcią bobasów. Bo mądra nauka mówi, że trzy pierwsze lata życia to bardzo ważny okres w życiu człowieka. A zarazem granica pamięci: co było przed ukończeniem trzech lat, zostaje zapomniane.
Nie wątpiłam w to. Nawet gdy kolega opowiadał swoją traumatyczną przygodę z okresu niemowlęcego, którą PAMIĘTAŁ, zachowywałam dystans.