czwartek, 12 czerwca 2014

Ucieczka do wolności

- Jestem smokiem, który połknął twojego synka.
- Smoku, oddaj mojego kochanego synka. Będę cię łaskotać, aż go wypuścisz.
- Nie wypuszczę go, jest już w brzuchu.
- Smoku, zaraz cię załaskoczę i wydobędę go z twojego brzucha.
- Nie wydobędziesz go, już go tam nie ma.
- Jak to? Co się stało z moim synkiem?!
- Jest już w siusiaku.
- O nie!
- Zaraz go wysikam!
- To dalej, wyłowię go i uratuję!
- Już! Już jest w rurze kanalizacyjunej!
- O nie! Będę go ścigać, dopóki go nie uratuję!
- Już płynie w rzece!
- Płynę za nim, już go widzę, o zaraz go wyciągnę!
- Już jest w oceanie!
- Płynę za nim, zaraz mu pomogę.
- Nie, bo zamienił się w bestię!
- O nie! To odczaruję bestię i znów zamieni się w mojego synka.
- Nie, bo on po to zamienił się w bestię, żeby móc chodzić tam, gdzie chce!


Wieczorny dialog po spacerze, z którego nie zgodziliśmy się wracać okrężną drogą.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza