środa, 13 lutego 2013

Sztuka mówienia nie


Ja: Przytulisz się do mnie?
Jerz: Nie [zwyczajnie]. Nie [grubym głosem]. Nie [gardłowo]. Nie [wysokim głosem]. Nie [słodko]. Nie [łagodnie]. Nie [łagodnie]. Nie [łagodnie acz stanowczo]. Powtórz.
Ja: Przytulisz się do mnie?
Z uroczym uśmiechem, że już myślę: tak!
Jerz: Nie [zwyczajnie]. Nie [grubym głosem]. Nie [gardłowo]. Nie [wysokim głosem]. Nie [słodko]. Nie [łagodnie]. Nie [łagodnie]. Nie [łagodnie acz stanowczo]. 
Pozwalam się nie przytulić i nie przytulam jego.
To Jerzowa piosenka o nie.

Piosenka o nie w innej wersji, gdy zapytany o coś Jerz odpowiada:
- Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie.
Spokojnym, zdecydowanym tonem, z krótką pauzą przed każdym kolejnym nie, jakby sprawdzał w sobie, czy nadal - nie.

Cieszę się twoim "nie", bo potrafisz je powiedzieć bez wyrzutów sumienia, bez wątpliwości, wolny od chęci spełnienia moich oczekiwań - i tego mogę się od ciebie uczyć.
Cieszę się twoim "nie", bo dzięki temu widzę cię wyraźniej: stoisz naprzeciwko mnie. 
Cieszę się twoim "nie"  bo gdy je mówisz, sam coraz bardziej czujesz siebie, rozumiesz, kim jesteś, rozpoznajesz swoją przestrzeń. Stajesz się swój :)
Szanuję twoje "nie". Wierzę, że i ty będziesz szanował "nie" innych.

Co oczywiście nie znaczy, że od dziś nie myjemy rąk i zębów, zakładamy tylko najbardziej lanserskie piżamy i siedzimy na dworze w porze gotowania obiadu.

To się przecież nie wyklucza ;)






12 komentarzy:

  1. :-) Tak, tak! Świetny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas króluje NIE Iguniowe, na moje nie ma miejsca. szkoda.
    Igi prosi i przeprasza bez mojego namawiania. robi wiele rzeczy po prostu przez nasladownictwo. więc to działa. więc dlaczego...
    zaczęłam czytać (daawno) "nie z miłości", uznałam za pierwszą sensowną pozycję Juula pod każdym względem i gdzieś porzuciłam. brak mojego nie zaczyna mnie mocno cisnąć, więc chyba cisnę w kąt to wszystko, co teraz pochłaniam i wrócę do "nie". Rosenberg też może tak natchnąć? nakieruj mnie prrrroszę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy Rosenberg też poświęcał tyle uwagi "nie", nie pamiętam. moje refleksje chyba wokół Juula krążą.
      u nas też jest problem z moim nie. ale czuję, że przyszedł czas, by zrobić miejsce i na moje nie. a nie jest to łatwe i przyjemne, cóż ;)

      Usuń
    2. hm. czas na moje nie jest. ale tylko moim zdaniem... bo Igi ma wybitną alergię na ten dziwny wytwór słowny ;)
      c chwila kolejne wyzwanie, i to jest fajne z dzieckiem :)

      Usuń
    3. Rosenberg o "nie" pisze w kontekście "tak". Nie dla Cienie, Tak dla mnie, Tak mojej potrzebie.

      Usuń
  3. U mnie asertywność jest bardzo dobrze wyćwiczona ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo Ty jesteś nowe pokolenie ;) trochę Ci zazdroszczę, a trochę... nie :)

      Usuń
  4. a ja mam nadal z mówieniem ,,nie" problemy, ale i tak już mniejsze niż kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się uczę. ale trudno mi odmawiać. trzeba bardzo wiedzieć, czego się samemu chce. a ja mam z tym czasem problem...

      Usuń
  5. Pięknie napisane i takie mądre :)

    OdpowiedzUsuń
  6. najpiękniej wykorzystane "nie" w historii "nie". Na pięć z plusem. :)

    OdpowiedzUsuń