Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Credo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Credo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 lipca 2014

poniedziałek, 12 maja 2014

Spodzianka czy nie?

Nad cudownym polskim morzem czułam się tak źle, że tylko dwie myśli chodziły mi po głowie: albo mam raka, albo jestem w ciąży. Postanowiłam sprawdzić wersję optymistyczną. Tak oto wyjaśniła się tajemnica nadmorskich mdłości :D

sobota, 5 kwietnia 2014

Pochwała blogowania

Kiedy wybiegam w przyszłość i myślę, czego bym chciała, moje marzenia są proste.
Chciałabym mieć szczęśliwe małżeństwo. Takie, w którym wciąż coraz bardziej się kochamy i wciąż na nowo poznajemy. Które przetrwa wszystko, a jak będziemy świętować 50. rocznicę ślubu, to dalej będziemy się trzymać za ręce.

piątek, 21 lutego 2014

Meandry przyjaźni*

Chciałabym  mieć przyjaciół, którzy znają moje wady i słabostki (np. że nie lubię moich kotów. Btw. wczoraj zostały same i prawie spaliły mieszkanie). A mimo to chcą się ze mną spotykać. Takich, którzy pozwalają mi się czasem posmucić, czasem pozłościć. A jak robią imprezę, to nie zapominają o mnie. Takich, którym mogę powiedzieć dużo, prawie wszystko, wszystko. Którzy pójdą ze mną do końca.

wtorek, 28 stycznia 2014

Jezus i dzieci

Tak naprawdę chcę pisać o Jezusie i klapsach. Bo zbyt często słyszę, jak osoby deklarujące się jako wierzące dają sobie zgodę na dawanie klapsów, uzasadniając to  troską o wychowanie.
Wiecie, że dla wielu osób klaps nie jest przemocą? Ostatnio słyszałam o wykładzie katolickiego psychologa na spotkaniu katolickich rodzin, który mówił o tym, że czasem warto dać klapsa.

niedziela, 12 stycznia 2014

Mniej i więcej

Nie wiem, co się stało. Od jakiegoś czasu czuję się inaczej.
Czuję się stabilniej w sobie. Jakbym miała w środku linkę, na niej mały ciężarek. Czasem coś go wytrąci z równowagi. Ale on nie rozpada się wtedy na kawałki. Nie rozbija rzeczy wokół w drobny mak. Bardzo ciąży do środka. Wraca na swoje miejsce, do pionu. Znów jest tam, gdzie powinien być.

sobota, 1 czerwca 2013

Nie, to nie teściowa

Tak się złożyło, że ostatni wpis, sprzed trzech miesięcy, mówił o wizycie teściowej. Ponoć w związku z tym milczenie, które zapadło, wydawało się podejrzane. Jest to jednak przypadkowa zbieżność zdarzeń. A gdy wspominam tę ostatnią wizytę, odczuwam głównie wdzięczność. Mimo tego, co zapisałam na bieżąco.

poniedziałek, 24 września 2012

"Randka w światło"

Nietypowo dziś będzie, bardzo intymnie, choć nie w takim znaczeniu co zazwyczaj. Aż się trochę boję o tym pisać, ale niech.