niedziela, 4 sierpnia 2013

Pocztówka ze Wschodu

Znów jesteśmy tu, gdzie ziemia jest bardziej płaska, a niebo głębokie, spektakularne, trójwymiarowe.
Ziemia jest płaska i zielona. Jeśli coś już musi wyrastać wyżej niż trawa, to stara się być jak najniższe, za to rozłożyste. Obserwujemy świat z wąskiej asfaltówki, takiej, na której nie da się wyprzedzić kombajnu. Po obu stronach niskie domki, każdy otoczony ogródkiem, głównie trawiastym. Ale są i kwiaty w jaskrawych kolorach, gdzieniegdzie zarośla malw, słoneczniki albo gotyk kanny. Wszystko zalane, sprażone słońcem. Karłowate drzewka prawie nie dają cienia.

sobota, 13 lipca 2013

W chmurze

Sobotnie popołudnie po pierwszym tygodniu w Paszczakowcu. Marek przyjechał wczoraj późnym wieczorem, zbyt późnym. Więc dziś nadrabiałam spanie, a oni z Jerzem nadrabiali rozłąkę. Ale w końcu, po obiedzie (ja - bez śniadania), po kawie, nosi nas i chcemy spędzić czas razem i gdzieś pojechać. Pogoda straszy. Nad domem wiszą szarawe chmurzyska. Ale nosi nas tak, że jedziemy, nie ma opcji. Święty Krzyż, wersja soft, czyli po asfalcie. Marzenia o drodze po kamieniach (jedynej, która tak naprawdę się liczy ;)) odkładam znów na przyszły rok.

wtorek, 2 lipca 2013

Skąd się wziąłem i zabawa w zaufanie

Jesteśmy po pierwszej oficjalnej rozmowie uświadamiającej naszego syna. To znaczy mówiliśmy mu czasem co nieco. Wiedział, że bobasy najpierw są w brzuszku etc. Przyjmował to tak po prostu. Wczoraj sam wystrzelił z pytaniem:
- A skąd tata ma Jerzyka? 
I rzucił się Markowi na szyję.

Jerz-mówki stare i nowe

Przez kilka ostatnich miesięcy Jerz rozbujał się w mówieniu. Czasem jak ma fazę, to wydaje mi się, że powinnam cały czas siedzieć z notesem i zapisywać, co mówi ;) Oczywiście tego nie robię w większości sytuacji, ale są chwile, gdy potrafię się powstrzymać :)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Niektórzy lubią Leśmiana

Lubię Leśmiana. Choć jak ostatnio chciałam przeczytać coś Jerzowi, trudno mi było znaleźć coś, co przejdzie przez moją cenzurę. Czyli nie opisowo-refleksyjne, nie erotyczno-zagrobne. I nagle jest - Wiosna.

środa, 19 czerwca 2013

Wyciskam dzień

Wyciskam sok z dnia.
Dobrze wiem, że liczy się każda chwila. Łapię je więc jedną po drugiej, ścigam się z czasem. Sprawdzam, jak smakują, co w sobie kryją, co się w nich zmieści.

wtorek, 11 czerwca 2013

"Cudowna" podróż

My z Jerzem najwidoczniej dochodzimy do siebie po bardzo miłym, ale bardzo aktywnym weekendzie. Dziś kolejny koci dzień, albo raczej Dzień Przytulania.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Mruczanka przy skrobaniu marchewki

- Niepotrzebna wcale mi taka miłość do krwi - wyrwało mi się, gdy sięgałam po kolejny kawałek marchewki do pokrojenia. 
- Nie podoba się... miłość krwi. Śpiewać o ziemniaku i marchewce!

sobota, 8 czerwca 2013

Zaległy tacierzyński

Co może się wydarzyć przez trzy miesiące?
Komuś może wyrosnąć broda.
Ktoś z Brodą może się przekonać, że to, co zaplanował na marzec i kwiecień, zajmie dwa razy więcej czasu. Mimo że pracuje w przepełnym wymiarze godzin.

wtorek, 4 czerwca 2013

sobota, 1 czerwca 2013

Nie, to nie teściowa

Tak się złożyło, że ostatni wpis, sprzed trzech miesięcy, mówił o wizycie teściowej. Ponoć w związku z tym milczenie, które zapadło, wydawało się podejrzane. Jest to jednak przypadkowa zbieżność zdarzeń. A gdy wspominam tę ostatnią wizytę, odczuwam głównie wdzięczność. Mimo tego, co zapisałam na bieżąco.

środa, 27 lutego 2013

Instrukcja obsługi teściowej

Mama mojego męża przyjechała pomóc zadbać o rekonwalescenta. Była z nami ponad tydzień. Dziś pojechała.
Przyjechała nam pomagać, chciała nam pomagać, dotychczas jednak dość często zdarzało się, że pomoc ta przybierała niepożądane formy. Aby tego uniknąć i pełniej cieszyć się obecnością babci, opracowaliśmy strategię, którą można by streścić tak: