poniedziałek, 24 września 2012

"Randka w światło"

Nietypowo dziś będzie, bardzo intymnie, choć nie w takim znaczeniu co zazwyczaj. Aż się trochę boję o tym pisać, ale niech.
"Kocha Cię. Ma dla Ciebie plan", mówią o Bogu. To słowa, słowa. Słyszę je uchem, przyjmuję głową. Czy jakoś do mnie przemawiają? Wzruszam ramionami. I więcej się nimi nie zajmuję.
W sobotę dałam im szansę, by z głowy przeszły do serca. Wystarczył im na to ten jeden dzień.
Poczułam, że jestem bardzo kochana. Chciana na świecie od początku mojego istnienia. Zniknęła wszelka wątpliwość, bo Miłość mnie chciała bez cienia wątpliwości.
Poczułam, że Miłość ogarnia wszystko. Jest bezwarunkowa: kocha mnie, bo jestem. I jedyne, czego chce, to być przyjęta.
"Umiłowałem cię odwieczną miłością".
"Nie lękaj się, bo cię wykupiłem. Wezwałem cię po imieniu, tyś moim". To słowa miłości do mnie.
Poczułam i doświadczyłam, że Miłość jest wszechogarniająca, ogromna, obfita, że obejmuje każdego człowieka, każde stworzenie.
Nie sposób tego przemilczeć - nie potrafię.


To, a zapewne wiele więcej, wydarzyło się tu.

19 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. cieszę się, że Ci się podoba ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. nie zazdrość, po prostu daj szansę ;)

      Usuń
  3. :) Ja też to czuję, choć czasami jakoś mam chwile zwątpienia niestety!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to chyba tak jest, że nie jesteśmy w stanie tak czuć cały czas ;) cieszę sie, że zdarzają się takie doświadczenia, bo jest do czego się odnieśćw chwili kryzysu...

      Usuń
  4. Wiara jest jak narkotyk, silnie uzależnia tyle że ma ten pozytywny aspekt, że nie pozostawia pustki w sercu. Człowiek czuje się zawsze bezpieczny i kochany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy uzależnia to nie wiem, ja się nie czuję uzależniona od wiary ;) z tym poczuciem bezpieczeństwa czy pustki też różnie bywa. choć to prawda, że w moich najgorszych momentach, które miałam jako osoba wierząca, na dnie burzy uczuć była jednak ufność, że co by się nie działo...damy radę ;)
      dzięki za komentarz!

      Usuń
  5. Czemu się boisz? Bo Wiara zazwyczaj jest krytykowana, omijana, lekceważona albo... wyśmiewana.
    Ale jak cos sie ma w sercu to sie tego nie boi, ja czuje u Ciebie, w tym krótkim przekazie, taką Moc, i Pewność. I oby to trwało. Bo wiara nie jest stała, tak jak miłość, wszystko zależy od pielęgnacji, to tak jak z kwiatami. Jeśli sie pielęgnuje to trwa i pięknieje :)
    Miłość... Szkoda, że my, ludzie , nie potrafimy także darzyć taką Miłością, wszechogarniającą... ale w końcu jesteśmy tylko... ludźmi :)

    Serdecznie Cie pozdrawiam, dobrze, że o tym piszesz, w końcu to część Twojego życia, duchowego, a jak widać przelewa się na wszystko inne :)
    Ja to czuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) cieszę się, że to do Ciebie trafiło i dziękuję za słowa wsparcia! tak, też myślę, że wiarę trzeba pielęgnować, a chyba jeden z dobrych sposobów na to jest się nią podzielić. tutaj jakoś tego nigdy nie robiłam, nie chcę być postrzegana jako ktoś, kto indoktrynuje na blogu ;) bo nie o to mi chodzi. ale jeszcze raz dzięki za poytywne przyjęcie. to dla mnie ważne, jak jużsię "otworzyłam" w tym temacie ;)

      Usuń
  6. dobrze, że to poczułas, jeszcze lepiej, że napisałaś - napisane, to dla mnie oznacza zachowane. na później, bo czasem takich odczuc może zabraknąć. i wtedy właśnie można powrócić do tych niesamowitych doświadczeń i "naładować baterie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to doświadczenie na pewno będzie mi ładowało baterie - mam takich kilka i czasem do nich wrqaacam... pamięć o tym pomaga ;)

      Usuń
  7. jestem kłębowiskiem wątpliwości. moje relacje z Bogiem są bardzo skomplikowane i niepewne. w czasach szkolnych głęboko wierzyłam, ale później mnie zniosło na manowce. chciałabym wierzyć żarliwie, bo to pozwala uwolnić się od wielu problemów, ale wiara to łaska. nie każdy ją otrzymuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, że to napisałaś, cieszę się, że mogę poznać Twoje zdanie na ten temat. szanuję Twoje wątpliwości i Twoją drogę. tylko do ostatniego zdania odpowiem, że ja jednak wierzę, że kto prosi, otrzymuje

      Usuń
    2. jak dla mnie wiara to nie łaska, ona po prostu jest, albo ja przyjmujesz albo nie. albo w coś wierzysz albo nie. to proste.
      poza tym nie można wiary otrzymać, to jest sprawa indywidualna, Bóg nikogo na siłę nie "ciśnie" do wierzenia, to jest nasz wolny wybór, nasza wolna wola.
      kiedyś usłyszałam bardzo ważne zdanie, wywarło na mnie duży wpływ, choc dla inych niewiele może oznaczać... otóż, Bóg nikogo na siłę nie będzie zbawiał! po to dał nam wolna wolę, żebyśmy sami zdecydowali :)

      Usuń
  8. "Po prostu kawa" jako punkt rekolekcji bardzo do mnie przemówił...

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę się nie śmiać, to był ważny punkt programu :)

      Usuń
  9. ja po prostu się usmiechnę i poszukam tego...

    OdpowiedzUsuń