piątek, 21 września 2012

Kocia fantazja

Wakacje się skończyły, wróciła ponura statystyka, którą prowadzę od stycznia - jedno choróbsko na miesiąc. Zaczęliśmy ja i Marek, po dwóch dniach dopadło Jerza... Zwykły katar na razie, ale martwię się, żeby mu nie poszło na oskrzela. Do dziś nawet się trzymaliśmy. Nawet na dwór wychodziliśmy się przewietrzyć. Ale przyszło dziś, i nie dałam już rady.
Leżeliśmy z Jerzem pod kocem. Zdawało mi się, że Jerz zaraz uśnie, ja też byłam tego bliska. Przytuliła się do nas również zakichana Blanka, ucieszyła się, że może wleźć pod koc i mruczała jak czarny traktor. W pewnej chwili poczułam się tak błogo pod ciepłym kocem... Bardzo nie chciało mi się wstać.
I pomyslałam o Ryśce. Wszyscy zasmarkani, ona jak zwykle chora tylko psychicznie (nerwuska). Mogłaby tak wziąć i zrobić mi gorącej owocowej herbaty. A później szybciutko ugotować obiad. Popołudniu mogłaby nam dotrzymać towarzystwa, nie bardzo blisko jednak, żebyśmy jej przypadkiem nie zarazili.
Odważyłam się wypowiedzieć na głos tylko jedną z tych myśli:
 - Zrobiłabyś mi może herbaty?...
Machnęła ogonem, łypnęła zielonym okiem i tyle ją widziałam.
Czasem myślę, jakie nieużyteczne stworzenia z tych kotów.

Jutro chłopaki pierwszy raz zostają sami na cały Boży dzień. Trochę mi łyso zostawiać ich, jak są chorzy... a i ja się czuję niezbyt wyjazdowo. Cała nadzieja w tym, że jutro będzie nowy lepszy dzień. I że nie zmienię zdania ;)

10 komentarzy:

  1. Jutrzejszy dzień będzie na pewno lepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby ;) bo długo na niego czekałam ;)

      Usuń
  2. "Nieużyteczne", phi! Doceń, że pozwalają właśnie Tobie im usługiwać. Wolno Ci podziwiać ich grację, czsem podrapać je za uchem. I kanapa też powinna czuć się wybrana...
    Zdrowia! Swoją drogą nie ma to jak okład z kota na chorobę. I aplikuje się sam, wyjątkowo praktyczne lekarstwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "pozwalają właśnie Tobie im usługiwać" ha ha ha :) czyli jesteś prawdziwą kociarą, skoro tak piszesz ;) doceniam to, doceniam, i okłady stosuję ;)

      Usuń
    2. Pierwszego kota dostałam, mając 9 miesięcy. I tak do dziś... Psa też miałam w międzyczasie i... We własnym domu mam koty. Pisałam o nich nawet u siebie, ale daaawno :)
      My w domu mamy pewne starcia na tle występowania w nim kotów, bo moja druga połowa jest nieksiażkowa. I uparcie bywa nadgryzana przez to, co kotom z łapek zeskoczy... :)

      Usuń
    3. to u nas w kociarstwie panuje równowaga, tzn oboje lubimy. z tym że Ryśka akurat wielbi Marka, a mnie tak w miarę toleruje ;)

      Usuń
  3. cały Boży dzień?? na pewno będą odbierać co godzinę telefony od Ciebie :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, nie odkładaj telefonu, bo na pewno będą dzwonić. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. :) :) :) coż za brak wiary we mnie i w moich chłopaków :) nie dzwonili do mnie ani razu!!! a ja dwa razy, że dotarłam i kiedy wracam

    OdpowiedzUsuń