czwartek, 17 kwietnia 2014

Oświadczyny

Więc tak, to już ;) Mimowolnym narzeczonym już był, gdy miał 8 miesięcy, bardzo polubiła go czteroletnia koleżanka. Szał trwał całe dwa tygodnie wspólnego wyjazdu. Tym razem inicjatywa wyszła ze strony Jerza.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Zjadacz ciszy

Niedzielny poranek. Chłopaki już buszują, ja próbuję pospać. Słyszę:
- Ale czemu nie chcesz jeść śniadania?
- Najadłem się ciszy.

sobota, 5 kwietnia 2014

Kronika tygodnia wg Jaromira

Zasłuchałam się w J. Nohavicy na amen. Trochę po czesku, więcej po polsku. I już do większości sytuacji egzystencjalnych mam jego komentarz. O, proszę, przegląd minionego tygodnia.

Pochwała blogowania

Kiedy wybiegam w przyszłość i myślę, czego bym chciała, moje marzenia są proste.
Chciałabym mieć szczęśliwe małżeństwo. Takie, w którym wciąż coraz bardziej się kochamy i wciąż na nowo poznajemy. Które przetrwa wszystko, a jak będziemy świętować 50. rocznicę ślubu, to dalej będziemy się trzymać za ręce.

środa, 2 kwietnia 2014

Majstersztyk z rurką

Dziś zrozumiałam, czym jest impas. Trzymam ja, trzyma on. Każde ciągnie w swoją stronę. Myśl, żeby wyjąć mu rurkę z tych (zazwyczaj słodziaskich) paluchów. Nie!

wtorek, 18 marca 2014

Zanim wyszłam z siebie

Zaczęło się tak: miałam kiedyś okazję wytańczyć swoją złość. Taką, która podnosi głos, zmusza do gestykulacji, wykrzywia twarz. I tak wściekłą, tak wściekle wściekłą... aż stała się śmieszna. Później przeczytałam w Rodzicielstwie przez zabawę, że można rozładować złość w zabawowy, niekrzywdzący dziecka sposób.

wtorek, 11 marca 2014

Co wieczór (marudzenie kontrolowane)

Boję się śmierci. Codziennie to samo - małe umieranie.
A przecież jeszcze tyle nie zdążyłam. Tego nie przeczytałam, tamtego nie zrobiłam. Tego nie posłuchałam, tamtego nie spotkałam. Nie zostawiłam za sobą ładu, raczej chaos. Za dużo powiedziałam, za mało powiedziałam (trzeba było inaczej, jak?). Za mało byłam, kochałam.

niedziela, 2 marca 2014

Profesor Wisienka

Najpierw trzeba zrobić kanapkę. Po chwili okaże się, że to jednak tort. Pierwsza warstwa: ja. Druga warstwa: Marek. Teraz wdrapuje się Jerz.
- Jesteś naszą wisienką na torcie!

piątek, 28 lutego 2014

Bard M

Myślałam do tej pory, że jedyną poezją, którą tworzy mój mąż, jest kod w Javie. Ale dziś zaśpiewał balladę o ciuchciach-przyjaciółkach.

piątek, 21 lutego 2014

Meandry przyjaźni*

Chciałabym  mieć przyjaciół, którzy znają moje wady i słabostki (np. że nie lubię moich kotów. Btw. wczoraj zostały same i prawie spaliły mieszkanie). A mimo to chcą się ze mną spotykać. Takich, którzy pozwalają mi się czasem posmucić, czasem pozłościć. A jak robią imprezę, to nie zapominają o mnie. Takich, którym mogę powiedzieć dużo, prawie wszystko, wszystko. Którzy pójdą ze mną do końca.

wtorek, 28 stycznia 2014

Jezus i dzieci

Tak naprawdę chcę pisać o Jezusie i klapsach. Bo zbyt często słyszę, jak osoby deklarujące się jako wierzące dają sobie zgodę na dawanie klapsów, uzasadniając to  troską o wychowanie.
Wiecie, że dla wielu osób klaps nie jest przemocą? Ostatnio słyszałam o wykładzie katolickiego psychologa na spotkaniu katolickich rodzin, który mówił o tym, że czasem warto dać klapsa.

niedziela, 12 stycznia 2014

Mniej i więcej

Nie wiem, co się stało. Od jakiegoś czasu czuję się inaczej.
Czuję się stabilniej w sobie. Jakbym miała w środku linkę, na niej mały ciężarek. Czasem coś go wytrąci z równowagi. Ale on nie rozpada się wtedy na kawałki. Nie rozbija rzeczy wokół w drobny mak. Bardzo ciąży do środka. Wraca na swoje miejsce, do pionu. Znów jest tam, gdzie powinien być.