środa, 2 kwietnia 2014

Majstersztyk z rurką

Dziś zrozumiałam, czym jest impas. Trzymam ja, trzyma on. Każde ciągnie w swoją stronę. Myśl, żeby wyjąć mu rurkę z tych (zazwyczaj słodziaskich) paluchów. Nie!
Było to tak: Jerz w szale przedsennej hiperaktywności zaczął się bawić rurką od Fridy, wężykiem do odsysania kataru. Bawił się w sposób, który mi się nie podobał, więc chciałam, żeby rurkę odłożył. On nie chciał i właśnie oboje trzymamy ją w rękach i żadne nie chce puścić. Impas.
- Spróbuj zamienić to w zabawę - tako rzecze Marek.
- Nie jestem w stanie.
Bo para zaraz mi buchnie uszami, Ssssskarbie.
- Tatusiu, pomóż!
- Ale komu, mamie?
- Mnieee.
I wtedy Marek wymyślił.
- O nie! Mama chce ci zabrać rurkę! Musimy ją przed nią schować. Dawaj, dawaj, ukryjemy...
Musiałam puścić rurkę pierwsza, więc zrobiłam to tak, żeby było śmiesznie. Chowanie rurki okazało się bardzo zabawne, zwłaszcza wobec moich bezsilnych okrzyków:
- Grrr, gdzie jest moja rurka?! Oddajcie mi rurkę!
I Markowego:
- Szybko! Żeby mama nie widziała!
Zabawa w przechytrzanie to jest to. Jerz miał frajdę i my mieliśmy frajdę, że oddał rurkę i jeszcze się z tego cieszył. Zamiast wybuchu złości - wspólny śmiech. Zamiast obrażonego autorytetu - współpraca i kontakt. Majstersztyk, kochany Mężu, majstersztyk!
Chwilę później, gdy Jerz już spał, zastanawialiśmy się, czy z naszej strony nie była to manipulacja. I nie: Jerz miał potrzebę zabawy, tylko konieczne było małe sprostowanie. Bo jemu się wydawało, że chodzi o rurkę. Więc trochę mu pomogliśmy zobaczyć, że zabawa jest zabawą niezależnie od tego, czy ma się rurkę czy nie.
Bo słyszał ktoś o czymś takim, jak potrzeba zabawy rurką? Noż to zwyczajna zachcianka po prostu!



8 komentarzy:

  1. Ciekawe spojrzenie. Ja ostatnio nawalam na calej linii. Chyba przeczytam znowu rodzicielstwo przez zabawę bo dość mam tych przepychanek w domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepychanki są meczące, do niczego nie prowadzą (tzw. autorytet bynajmniej nie wzrasta) i potrafią długo trwać. i mogą dawać poczucie, że się nawala. a może masz trudniejszy czas, jesteś zmęczona, masz krótszy lont, a wtedy trudno szukać zabawowych rozwiązań. uściski dla Ciebie, Mamo Kwiatka, wracajcie szybko do swego naturalnego stanu :)

      Usuń
  2. ale fajnie... ale fajnie... :):):)
    a ja jeszcze nie czytałam tej książki... :) musze w końcu nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytaj, czytaj, i pisz, jak wrażenia ;)

      Usuń
  3. Pięknie! I jak zabawnie przy tym ( nieźle się tu uśmiałam przed komputerem, to Ty dopiero musiałaś się śmiać na końcu całej akcji). Ach, jak bardzo czasem jest potrzebny ten trzeci, niewmieszany w złość! U nas też ostatnio kilka sytuacji miałam z ,,przepychaniem", mój Maks zajarzył od razu, zaczęliśmy się bawić, też coś tam sobie wyrywając, bądź próbując go do wanny włożyć:) Tyle, że mój zaczyna się bawić, nie chce wcale przestać, może tak godzinami, a ja wszak mam cel: wyrwać coś, wykąpać itd. A na zwykłą zabawę w szamotanie tak mało czasu. Dlatego niesamowicie się cieszę, że już wkrótce nie będę mieć ani domu, ani pracy na głowie- a co!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyobrażam sobie te Wasze przepychanki, musi Wam być wesoło ;)
      z tym co piszesz, że Maks mógłby się bawić godzinami, u nas jest tak, że po rozładowaniu sytuacji Jerz jest skory do współpracy. np. wtedy po całej akcji chętnie się położył, sam czuł, że jest zmęczony.
      swoją drogą, głowa wolna od codziennych obowiązków raz na jakiś czas wszystkim dobrze robi. bawcie się dobrze na urlopie :)

      Usuń
    2. U nas z położeniem się spać- ciężka sprawa. Sam z siebie być może by się położył koło północy. W ubraniach, z brudnymi łapkami:) A nazajutrz byłby płacz ze zmęczenia:) Taki to już jest też nasz synek:)

      Usuń
    3. z tym spaniem to u nas ostatnio zrobiło się lepiej, bo wcześniej była masakra, miałam wrażenie, że Jerz jak czuje zmęczenie, to robi wszystko na przekór, byle się nie położyć. a ostatnio nawet sam sygnalizuje, że już chce, i w ogóle godziny spania nam się przesunęły. strasznie się z tego cieszę, bo już byłam bardzo zmęczona jego chodzeniem spać ok. 22.

      Usuń