sobota, 5 kwietnia 2014

Kronika tygodnia wg Jaromira

Zasłuchałam się w J. Nohavicy na amen. Trochę po czesku, więcej po polsku. I już do większości sytuacji egzystencjalnych mam jego komentarz. O, proszę, przegląd minionego tygodnia.

Poniedziałek
Pastuch. Bo było mi wesoło i czułam dużo wdzięczności za to życie, które mam. I czułam się wolna od wielu unieszczęśliwiających mnie ambicji:

Gdy byłem mały wciąż mi mówił tata
że jeszcze zrobi ze mnie adwokata
więc paragrafy musiałem wbijać do głowy

Taki adwokat grubą forsę kosi
siedzi w fotelu i dłubie palcem w nosie
a ja mu na to, że wolę wypasać krowy

Ja chciałbym
Mieć czapkę z pomponem z boku
jeść ulęgałki, pływać w potoku
i śpiewać przez cały dzień
refrenik ten, tak śpiewać...


Wtorek
Na fali mych codziennych rozmyślań o śmierci - Gdy odwalę kitę, pointa:


wszystkie moje plany tak niewiele znaczą.
W sumie było nieźle, 
ludzie mi wybaczą

Środa
Pochód zdechlaków. Bo siedzimy z Jerzem w domu z powodu kaszlu, który brzmi gruźliczo, ale lekarz twierdzi, że jest ok:


Cyrhoza, tromboza, gruźliczy kaszel,
tuberkuloza, tak - to wszystko nasze
Neuroza, skleroza, skrzypienie w plerach,
paradontoza, nie!, no to już afera.
Ale w głębi naszych ciał
- zdrowy mieszka duch,
A więc smutki - ciao,
ju hu, hu, hu, hu!

Czwartek
Pijcie wodę - refren wpadł Jerzowi w ucho, a pierwsza zwrotka jest o pociągu:

Raz kolejarz smutny poczuł chęć
ajerkoniak wypić na peronie pięć
Cały mu się zlepił dziób
Wtem nadjechał elektrowóz…no i łup!!

Piątek
Gdy jutro skoro świt. Znów o śmierci, ale tym razem w kontekście kłótni z Markiem. Na szczęście przy myciu garów słuchałam muzyki, dotarło do mych uszu, zanim obraziłam się na amen:

Gdy jutro skoro świt porucznik powie: pal!
szkoda będzie mi tych chwil, gdym był z dala od twych warg

Sobota
Cieszyńska, ulubiona Marka. Słuchamy przy śniadaniu.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza