Poniedziałek
Pastuch. Bo było mi wesoło i czułam dużo wdzięczności za to życie, które mam. I czułam się wolna od wielu unieszczęśliwiających mnie ambicji:
Gdy byłem mały wciąż mi mówił tata
że jeszcze zrobi ze mnie adwokata
więc paragrafy musiałem wbijać do głowy
Taki adwokat grubą forsę kosi
siedzi w fotelu i dłubie palcem w nosie
a ja mu na to, że wolę wypasać krowy
Ja chciałbym
Mieć czapkę z pomponem z boku
jeść ulęgałki, pływać w potoku
i śpiewać przez cały dzień
refrenik ten, tak śpiewać...
Wtorek
Na fali mych codziennych rozmyślań o śmierci - Gdy odwalę kitę, pointa:
wszystkie moje plany tak niewiele znaczą.
W sumie było nieźle,
W sumie było nieźle,
ludzie mi wybaczą
Pochód zdechlaków. Bo siedzimy z Jerzem w domu z powodu kaszlu, który brzmi gruźliczo, ale lekarz twierdzi, że jest ok:
Cyrhoza, tromboza, gruźliczy kaszel,
tuberkuloza, tak - to wszystko nasze
Neuroza, skleroza, skrzypienie w plerach,
paradontoza, nie!, no to już afera.
tuberkuloza, tak - to wszystko nasze
Neuroza, skleroza, skrzypienie w plerach,
paradontoza, nie!, no to już afera.
Ale w głębi naszych ciał
- zdrowy mieszka duch,
A więc smutki - ciao,
ju hu, hu, hu, hu!
- zdrowy mieszka duch,
A więc smutki - ciao,
ju hu, hu, hu, hu!
Czwartek
Pijcie wodę - refren wpadł Jerzowi w ucho, a pierwsza zwrotka jest o pociągu:
Raz kolejarz smutny poczuł chęć
ajerkoniak wypić na peronie pięć
Cały mu się zlepił dziób
Wtem nadjechał elektrowóz…no i łup!!
ajerkoniak wypić na peronie pięć
Cały mu się zlepił dziób
Wtem nadjechał elektrowóz…no i łup!!
Piątek
Gdy jutro skoro świt. Znów o śmierci, ale tym razem w kontekście kłótni z Markiem. Na szczęście przy myciu garów słuchałam muzyki, dotarło do mych uszu, zanim obraziłam się na amen:
Gdy jutro skoro świt porucznik powie: pal!
szkoda będzie mi tych chwil, gdym był z dala od twych warg
szkoda będzie mi tych chwil, gdym był z dala od twych warg
Sobota
Cieszyńska, ulubiona Marka. Słuchamy przy śniadaniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz